Porady dla zadłużonych. Odcinek 11. Frankowiczu, czy ci nie żal wyrzucać pieniądze w błoto?

 .
Frankowicze z wielkimi nadziejami czekali na systemowe rozwiązanie ich problemów. I się nie doczekali. I prawie na pewno nic się w tej kwestii nie zmieni – komunikat, który został przekazany w sierpniu br. ze strony Kancelarii Prezydenta jest bardzo czytelny: poza kosmetyką w umowach niby-frankowych nie zmieni się nic.  Czy zatem frankowicze mogą już złożyć broń i spłacać grzecznie zobowiązanie, co niejednokroć będzie równoznaczne z położeniem głowy pod gilotynę z opóźnioną zapadalnością? Nic podobnego!
.
       Frankowiczu – wieści o Twojej klęsce są mocno przesadzone!
 .
Dziś zajmę się problemami frankowiczów wciąż spłacających swój kredyt, którzy są w najgorszej sytuacji.  Mam na uwadze sytuację, kiedy kwota zobowiązania wyrażona w PLN jest znacznie wyższa od aktualnej wartości nieruchomości, stanowiącej zabezpieczenie kredytu. Dodatkowo – wysokość raty przekracza obecne możliwości kredytobiorcy. W teorii jest to sytuacja absolutnie bez wyjścia. Ale z punktu widzenia działań ratunkowych, sytuacja po części idealna.  Dlaczego? Bo wtedy musisz podjąć działania obronne, aby bank Cię nie unicestwił!
 .
     Nie spłacaj, albo giń!
., .
No dobra, nie wiesz co robić? Najpierw poukładaj to sobie w głowie. Czyli uświadom sobie, że w Twoim przypadku, bycie „grzecznym kredytobiorcą” zaprowadzi Cię do samozagłady. Żyjesz od dłuższego czasu „od raty do raty”, harując do nieprzytomności, odmawiając sobie wszystkiego i pożyczając pieniądze od kogo popadnie, aby wpłacić na czas kolejną ratę. Takie życie czeka Cię przez kolejne 20 lub 30 lat. Ale musisz  także pamiętać, że w kolejnych latach frank na pewno będzie się wzmacniał do złotówki oraz, że przy tak ustawionych priorytetach i sytuacji finansowej, nawet nieznaczący dodatkowy, nieprzewidziany wydatek – zniszczy Twój trud i rozłoży Cię na łopatki. Bo chyba nie liczysz, że zwracając się do kredytodawcy, otrzymasz ze strony banku jakąkolwiek pomoc. Jeśli tak myślałeś, oznacza to, że już Twój stan zdrowia psychicznego jest poważnie zakłócony, co zapowiada zbliżającą się nieuchronnie katastrofę.
Co zatem robić w takiej – teoretycznie beznadziejnej – sytuacji? Nie trzeba być Sherlockiem Holmesem,  aby drogą dedukcji dojść do oczywistego wniosku:
 .
skoro spłata kredytu mnie zniszczy, muszę jej zaprzestać!
..

Im szybciej sobie to uświadomisz oraz im szybciej zaprzestaniesz spłaty, tym lepiej dla Ciebie. Mam nadzieję, że ta część rozumowania jest dla Ciebie jasna. Zatem idźmy dalej. Zarówno Ty, jak i ja zdajemy sobie sprawę, że bank o Tobie nie zapomni.  Z tym się trzeba pogodzić. Musisz się natomiast zabezpieczyć, przed tym, aby kiedyś Twój kredytodawca, a obecnie – wróg, nie zrobił ci krzywdy.  I tu czas na przedstawienie mądrości greckiego matematyka i filozofa – Kredytusa Olewusa (500 p.n.e – 430 p.n.e.), który dość dawno temu pouczał swoich uczniów i fanów na facebooku w tenże sposób:

..

       jeśli nie spłacasz kredytu, nie możesz robić tego nieumiejętnie
..
Pewnie nasuwa Ci się pytanie: jak zatem należy „umiejętnie nie spłacać zobowiązania”, które opiewa na setki tysięcy złotych?
Otóż nie wystarczy tutaj jedynie zaniechanie spłaty. W największym skrócie, w punktach, działania zapewniające Ci bezpieczeństwo, wyglądają tak:
  1. Deklaracja chęci spłaty kredytu, ale na warunkach, które jesteś w stanie udźwignąć. Dodam, że na 95% i tak się nie dogadasz z kredytodawcą
  2. Zabezpieczenie nieruchomości
  3. Zabezpieczenie należących Do Ciebie ruchomości
  4. Przygotowanie się do procesu sądowego (jesteś pozwanym, a nie powodem)
  5. Bój w sądzie, przy pomocy wyspecjalizowanych, w podobnych sprawach, kancelariach prawnych. Dokładniej: przy udziale najlepszych kancelarii  prawnych w tej  dziedzinie.
Na działania 1.- 4. Masz co najmniej pół roku, zwykle będzie to trwało dłużej.
Potem pozostaje sąd i tu mam dwie metody walki, z których każda daje dużą szansę na końcowy sukces – pod warunkiem, że oddasz sprawę w ręce profesjonalistów.
 
Bój w sądzie – strategia nr 1. Niezgodna z prawem indeksacja.
.
Ostatnio, raz po raz, media donoszą, że kolejna sprawa frankowicza zakończyła się w sądzie jego wygraną. Są to, jak do tej pory, wygrane oparte na podważeniu zasadności indeksacji stosowanej przez kredytodawcę. Prawnicy opierają swoje wywody, wyciągając stosowne wnioski, przede wszystkim, na podstawie zapisów prawa bankowego. Ale także przy wykorzystaniu postanowień UOKiK-u, dotyczących klauzul abuzywnych oraz druzgocącej opinii na temat kredytów indeksowanych, wydanej w tym roku przez Rzecznika Finansowego. Jest duża szansa, że wytworzy się za lat kilka stosowna linia orzecznictwa, a wtedy większość tego typu pozwów będzie rozpoznawana na korzyść kredytobiorcy. Oznaczać to będzie – najczęściej – unieważnienie umowy o kredyt jako takiej, co znaczy, że będziesz musiał oddać bankowi dokładnie tyle złotówek, ile otrzymałeś. Przy czym, na poczet zwrotu kapitału zostaną zaliczone wszystkie Twoje dotychczasowe wpłaty. Bo przez unieważnienie umowy, będziesz całkowicie zwolniony ze spłaty odsetek od tego kredytu, czyli wszystkie dokonane do tej pory wpłaty, potraktowane zostaną przez sąd jako częściowa spłata kapitału – zgodnie z pierwotną kwotą kredytu, wyliczoną  w krajowej walucie.
Oto przykład: jeśli przy uruchomieniu kredytu, bank przyznał ci środki w kwocie np. 300 tys. zł (i od razu tę kwotę przeliczył na CHF), a Ty przez 9 lat spłaty, dokonałeś wpłat w łącznej kwocie 200 tys. zł, pozostaje Ci oddać bankowi różnicę. Czyli 100 tys. zł,  a nie 400 tys. zł – jak wylicza to bank, stosując indeksację, którą Twój prawnik skutecznie podważy w sądzie.
 .
Bój w sądzie – strategia nr 2. Przepraszam, ja miałem jakiś kredyt?
.
Drugi wariant obrony w sądzie, to metoda, którą nazwałem w Odcinkach 2. i 3. mianem „Znikające długi”. Kancelaria w tym wypadku nie koncentruje się wyłącznie na indeksacji, ale szuka błędów w dokumentacji procesowej, złożonej przez bank w sądzie. To są czasem zupełne niuanse, ale na tyle istotne dla postępowania sądowego, że sędzia, chcąc nie chcąc musi przyznać rację pozwanej stronie, oddalając pozew.
 ..
 Nie tylko saper myli się tylko raz…
.
Bank natomiast nie może z tą samą sprawą iść dwa razy do sądu. Jeśli więc pierwsza próba będzie nieudana – a przy kredytach frankowych jest to mocno prawdopodobne – zostałeś uwolniony od długu w całości!  Opanowanie tej strategii to sztuka sama w sobie, broniący cię przed śmiertelnym wrogiem prawnik, musi perfekcyjnie  posługiwać się nie tylko prawem bankowym, ale także kodeksem postępowania cywilnego, Kodeksem cywilnym oraz znać doskonale orzecznictwo w przedmiotowej dziedzinie.  W strategii nr 2. staramy się podważyć nie samą indeksację, ale … istnienie długu jako takiego!
Pomyśl sobie jaki miałbyś fan, gdyby udało się zakończyć taki proces sukcesem. Bank musi zejść z hipoteki, no bo skoro nie udało się Twojemu wrogowi udowodnić w sądzie, że jesteś dłużnikiem – to wpis banku w IV dziale księgi wieczystej jest po prostu bezzasadny.
..
Sprawę w sądzie przegrałeś? I tak sporo wygrałeś!
.
Czy wchodząc w spór z bankiem zaniechując spłaty kredytu, wiedząc, że sprawa musi zakończyć się w sądzie, możesz być pewnym wygranej?  Niestety – nie. Załóżmy więc, że nastąpił czarny scenariusz. Walczysz, walczysz, i poległeś. Miałeś pecha, bank działał w Twojej sprawie perfekcyjnie i wyszło na to, że jednak masz do spłaty, tyle ile bank naliczył. Czyli jakieś bajońskie kwoty, których spłacić się nie da przez najbliższe 150 lat. W sumie przegrałeś, ale w rachunku zysków  i strat łatwo wyliczyć, że jednak jesteś sporo na plusie, w stosunku do wersji potulnego baranka (czy też barana) spłacającego dług jak bank przykazał.  Otóż stosowne postanowienie, plus działanie komornika, które też można baaaaaardzo przeciągać, pozwoli Ci czerpać korzyści z nieruchomości przez co najmniej 3 lata; zwykle będzie to nie mniej niż lat 5.  Czyli albo sobie mieszkasz, nie płacąc na poczet kredytu ani złotówki, albo wynajmujesz przez ten cały okres zakredytowaną nieruchomość, uzyskując z tego tytułu odpowiedni dochód. A jak już czujesz na plecach oddech komornika i grożącą Ci licytację – składasz wniosek o upadłość konsumencką. I … znowu masz co najmniej 1,5 roku darmowych obiadków! Czyli korzystasz z nieruchomości, nic nie płacąc na poczet toksycznego kredytu, który niegdyś zaaplikował Ci Twój oprawca (czytaj: kredytodawca).
 .
Debata, której nie było
.
Niewiele brakowało, żeby w dniu 13 września br. doszło do ciekawej dyskusji na wizji – w TVP1. Otóż byłem zaproszony do programu „Chodzi o pieniądze”, który w całości poświęcony miał być kredytom frankowym, na zasadzie kto ma rację – banki czy frankowicze? Moim adwersarzem miał być nie kto inny, tylko Pan Krzysztof Pietraszkiewicz we własnej osobie. Nie wiem co się wydarzyło – już byłem umówiony na nagranie na Woronicza – jednakowoż finalnie moje miejsce w programie zajął prof. Witold Modzelewski, który także skóry tanio nie sprzedał.
Szanowni Państwo, przeprowadźmy zatem dyskusję on line w większym gronie. Moje zdanie, odnośnie rozwiązywania problemów z niemożnością spłaty kredytu w CHF, znają Państwo bardzo dobrze – choćby z niniejszej publikacji. W opinii Prezesa ZBP moja postawa jest karygodna. Oto tytuł jednej z publikacji z portalu ekonomicznego:
 .
„Pietraszkiewicz: wezwania do niepłacenia rat kredytów są skrajnie nieodpowiedzialne”
.
.Kto zatem ma rację według Ciebie w przedmiotowej sprawie? W tym wariancie debaty on line, Ty także możesz wziął w niej czynny udział, dodając swój komentarz. Dokładnie jutro, czyli 23 września br. tenże odcinek Poradnika ukaże się na portalach Interia.pl oraz wGospodarce.pl i tam możesz przedstawić swoją opinię pod tekstem publikacji. Gorąco zachęcam!

Następny odcinek Poradnika – w kolejny czwartek, tj. 29 września br.

Zapraszamy do lektury!

Czy masz problemy w regulowaniu swoich zobowiązań ?
Skontaktuj się z nami:
kancelaria@krzysztofoppenheim.pl
22 696 01 70