Oppenheim: uczę klientów jak nie spłacać kredytów bez dotkliwych konsekwencji

Wywiad ten ukazał się w warszawskim wydaniu gazety „Miejskie Trendy” w dniu 4 września 2017

– o tym jak rozwiązywać problemy z długami, które nas przygniatają oraz o sporach kredytobiorców z bankami rozmawiamy z ekspertem Panem Krzysztofem Oppenheim, prowadzącym Kancelarię Usług Finansowych, autorem  popularnego bloga „Poradnik dla Zadłużonych
..
Paweł Pusz  – Chodzą po Warszawie słuchy, że pomaga Pan dłużnikom w niespłacaniu kredytów bankowych? Czy to prawda?

Krzysztof Oppenheim
–  Nie do końca. Jeśli dana osoba bierze kredyt lub pożyczkę z banku z zamiarem jej niespłacania, jest to zwykłe wyłudzenie. Czyli czyn podlegający odpowiedzialności karnej. Nigdy w takich „transakcjach” nie uczestniczę oraz nie współpracuję z takimi osobami. Zapraszam natomiast wszystkie to osoby, które zadłużyły się kiedyś w dobrej wierze, ale sytuacja, której przewidzieć nie mogli doprowadziła do ich niewypłacalności. W szczególności dana osoba nie jest w stanie obsługiwać swoich zobowiązań wobec banków.

Paweł Pusz  – Rozumiem, że ma Pan na myśli głównie frankowiczów?

Krzysztof Oppenheim –  To dobry przykład, wielu moich klientów to osoby, które wpadły w sidła „taniego i bezpiecznego kredytu w CHF”, jak były te produkty reklamowane przez banki. Obecnie pozostało takich kredytów pewnie coś ok. 530 tysięcy, średnio co piąty kredytobiorca nie jest w stanie spłacać rat, które od dnia uruchomienie wzrosły nawet dwukrotnie. Nieruchomości też sprzedać nie może, bo jej rynkowa wartość jest niż kwota zadłużenia. Czy widzi Pan tu choćby cień winy klienta, że uwierzył bankowemu „doradcy” i wpakował się przed 10 laty na frankową minę?

Paweł Pusz  – Winy kredytobiorcy oczywiście tu nie ma. Był to normalny produkt bankowy, mocno przez banki reklamowany. W takich sytuacjach nie mam wątpliwości, że pomagając frankowiczom w ich sporach z bankami walczy Pan po słusznej stronie.

Krzysztof Oppenheim –  No dobrze, inna sytuacja. Rodzina 2 + 2 decyduje się na zakup mieszkania na kredyt. Tym razem – złotówkowy. Pracuje tylko mąż, żona zajmuje się dziećmi i domem. Mąż traci pracę, bo w jego firmie jest redukcja. Przez parę miesięcy nie znajduje innej, wpada w depresje. Oszczędności starcza na kilka miesięcy, potem rodzina ta nie ma nawet środków na jedzenie, tym bardziej na spłatę kredytu. Bank nie zgadza się na restrukturyzację i po 2 niespłaconych ratach wypowiada umowę kredytową. Czy w takiej sytuacji można uznać pomoc takiej rodzinie za czyn niemoralny?

Paweł Pusz  Absolutnie – nie! Ale jak takiej rodzinie można pomóc? Przecież bank skieruje sprawę do komornika, który zlicytuje im mieszkanie i zostaną wyeksmitowanie na bruk.

Krzysztof Oppenheim
–  Tak właśnie się stanie, jeśli kredytobiorcy będą biernie czekać na rozwój wypadków. Gdyby taki przypadek do mnie trafił, nic podobnego się nie wydarzy. Oczywiście, jeśli klienci będą słuchać moich rad.
..
Paweł Pusz  I co Pan w takiej sytuacji doradza?
..
Krzysztof Oppenheim
–  Po pierwsze: całkowite zaniechanie spłaty zobowiązań finansowych. W podobnych sytuacjach dłużnicy robią mnóstwo błędów, zwykle zapożyczają się na kolejne raty u rodziny. To może działać 2-3 miesiące, ale nie rozwiązuje problemu. Ja mówię klientom tak: skoro nie stać Cię na spłatę rat, to ich nie spłacaj. Nie pomoże także spłata części raty, bo i tak powstaje zaległość i bank przystąpi do windykacji.

Paweł Pusz  No to za chwilę będzie puk-puk do drzwi. Kto tam? Komornik!

Krzysztof Oppenheim
–  Nic z tych rzeczy! Aby bank mógł prowadzić egzekucję z udziałem komornika, musi mieć prawomocny wyrok sądu. Dzięki temu, że nasz system sprawiedliwości to jedno wielkie nieszczęście, sprawa                w sądzie będzie się ciągnąć nie mniej niż 3 lub 4 lata. A wygrana w sądzie, wcale nie da możliwości prowadzenia egzekucji z nieruchomości. Ale wymaga to stosownego działania ze strony kredytobiorcy, które powinno być wykonane przed pozwem.
lll
Paweł Pusz  – Czyli bank niby wygrał sprawę w sądzie, ale nie może dobrać się do mieszkania? Ciekawe. I co dalej się dzieje? Jak długo można sobie mieszkać w takiej nieruchomości, nie płacąc ani złotówki na poczet spłaty kredytu?
kkk
Krzysztof Oppenheim –  Moim zdaniem nawet 10 lat. I takimi sprawami się właśnie zajmuje moja Kancelaria. Aczkolwiek wolę rozwiązania, które pozwalają na całkowite oddłużenie się kredytobiorcy, a nie kombinowanie przez całe życie, jak nie dać się oskubać komornikowi.
;;;
Paweł Pusz  Pewnie ma Pan na myśli upadłość konsumencką?
;;
Krzysztof Oppenheim
–  To jedna z opcji, faktycznie specjalizuję się m.in. w pomocy klientom skutecznego ubiegania się o upadłość konsumencką. Ale w przypadku frankowiczów są też ciekawsze i bardziej opłacalne możliwe działania, które pozwolą pozbyć się długu.
;;
Paweł Pusz  Na przykład, jakie?
;;
Krzysztof Oppenheim –  Wygrana w sądzie i oddalenie pozwu o zapłatę. Wtedy dług po prostu znika. W całości. Wyparował.
;;
Paweł Pusz  – Sorry, ale w takie cuda to ja nie wierzę!
;;;;
Krzysztof Oppenheim
–  Są na to twarde dowody. Sprawy zakończone prawomocnym wyrokiem. Najłatwiej pozbyć się długu, jeśli bank zdecyduje się na jego sprzedaż do funduszu sekuratyzycyjnego. A coraz częściej ma to miejsce. Wtedy to fundusz, a nie bank domaga się od nas zapłaty długu.  Aby dostał od kredytobiorcy choćby grosik, musi iść do sądu z pozwem o zapłatę. Z punktu widzenia obowiązującego prawa, takie sprawy wygrywamy w 9 na 10 przypadków. A to oznacza, że dług przestaje istnieć.
;;;;
Paweł Pusz A jeśli bank pójdzie do sądu? Wtedy  też jest szansa na oddalenie pozwu o zapłatę?
;;;;
Krzysztof Oppenheim
–  Oczywiście, ale jest to trudniejsze. W takiej sytuacji raczej liczymy na znaczące obniżenie kwoty długu. Na przykład bank w pozwie domaga się spłaty kwoty 600 tys. zł, a sąd – dzięki naszej skutecznej obronie – obniża tę kwotę o połowę. I dzięki temu wchodzimy na poziom rat, który uznajemy za akceptowalny.
;;;;
Paweł Pusz  – Rozumiem, że Pana specjalizacja to przede wszystkim pomoc kredytobiorcom hipotecznym?
;;;;
Krzysztof Oppenheim –  Nie, Panie Pawle. Świetnie sobie także radzimy z pożyczkami bez zabezpieczeń. Także można ich nie spłacać i nie ponosić dotkliwych konsekwencji. Ale tu są już inne metody walki, każda sytuacja wymaga na początek dogłębnej analizy. Czyli opracowania optymalnego planu działania, tak by niespłacane długi – nawet ich znacząca ilość – nie przeszkadzały nam zbytnio w normalnym funkcjonowaniu.
;;;;
Paweł Pusz Jaka wiedza jest tu potrzebna, aby tak dobrze radzić sobie z windykatorami i komornikami?
;;;;
Krzysztof Oppenheim
–  Przede wszystkim umiejętność zabezpieczania się przed egzekucją komorniczą.  Trzeba wiedzieć jak komornik działa, ile może zabrać nam pieniędzy, jak szuka majątku dłużnika. Jeśli tenże nie posiada mieszkania, ani ruchomości, nie trzyma gotówki na własnym koncie osobistym i zarabia 2000 zł brutto na umowę o pracę: komornik nie może zabrać nic takiej osobie. I w tym kierunku prowadzę sprawy moich klientów: jeśli nie możesz pozbyć się długów, zrób to, to i to – a komornik nic nie będzie ci mógł zabrać. Proste, prawda?
;;;;
Paweł Pusz Może dla Pana… Fajnie to brzmi, ale faktycznie tak działa?
;;;;
Krzysztof Oppenheim
–  Tak. Jest to prostu odpowiedni zestaw działań organizacyjnych. I wtedy dochody i majątek dłużnika jest bezpieczny. Oczywiście preferuję sytuacje, kiedy nie dochodzi do egzekucji komorniczej. Ale nie zawsze jest to możliwe.
;;;;
Paweł Pusz  Panie Krzysztofie, znamy się wiele lat i zawsze kojarzyłem Pana z bankowością. Jak to się stało, że obrócił się Pan przeciwko branży finansowej? Skąd taka zmiana postawy u Pana?
;;;;
Krzysztof Oppenheim –  To nie ja się zmieniłem, tylko banki. Jak zaczynałem pracę w bankowości, tj. w 1993 roku, wówczas te podmioty naprawdę były instytucjami publicznego zaufania. Obecnie coraz częściej przypominają zorganizowane, międzynarodowe grupy przestępcze. Oto kilka tytułów z mediów z ostatnich miesięcy. „Banki są bezkarne. Wykorzystują słabość prawa w sposób ekstremalny. Ukryły 25 mld euro w rajach podatkowych”. Albo:
fff
„Deutsche Bank ukarany za pranie brudnych pieniędzy w Rosji”. Kolejny:

„Holandia: Śledztwo przeciwko ING w sprawie międzynarodowej korupcji”. Jeśli Pan mi nie wierzy, proszę wrzucić daną frazę w google i łatwo znajdzie  Pan stosowną publikację.

Paweł Pusz Czyli bawi się Pan w bankowego Robin Hooda?
vvv
Krzysztof Oppenheim –  Ja się nie bawię. Pracując w ten sposób, pomagam naszym rodakom skutecznie walczyć z opresyjnym systemem bankowym, który setki tysięcy uczciwych Polaków chce wyrzucić poza nawias społeczny. Tylko dlatego, że kiedyś ktoś nieopatrznie dał się namówić bankowemu akwizytorowi na „bezpieczny kredyt” lub kilka pożyczek z mini-ratką. Takie osoby bez fachowej pomocy stają się szybko bankrutami. Nie mogą liczyć ani na pomoc naszego rządu, ani nawet na sprawiedliwy proces. Ale mogą liczyć na mnie. Jeśli oczywiście uwierzą, że wiem jak rozwiązywać tego typu problemy. I powierzą swój los w moje ręce.
ggg
Paweł Pusz  – Panie Krzysztofie, bardzo dziękuję za ciekawą rozmowę! I życzę samych zwycięstw w bojach z bankowym najeźdźcą.