Porady dla zadłużonych. Odcinek 23. Oto jako lobby bankowe i posłuszne im media robią Ci wodę z mózgu.

„Gdyby ludzie zrozumieli jak działa system bankowy, już jutro mielibyśmy rewolucję”.  Tę kwestię wypowiedział założyciel i twórca potęgi Ford Motor Company – Henry Ford (1863 – 1947). Musiało to być pewnie ponad 100 lat temu, a chciwość i bezwzględność bankowej finansjery wciąż narasta.

Miłość do banków im wszystko wybaczy?


Z drugiej strony jesteśmy karmieni, niemal wyłącznie, takim oto przekazami na temat sektora bankowego:

„polska bankowość to wspólne dobro zarówno osób obecnych na sali, ale także 38 mln obywateli. (…) ,od kondycji sektora bankowego zależy wzrost kapitałowy nie tylko banków i inwestorów, ale przede wszystkim możliwość finansowania rozwoju polskiej gospodarki. Rolą banków jest służenie Polakom i polskiej gospodarce.”

To jedna z wypowiedzi niezłomnego lobbysty bankowego, Prezesa ZBP. Te piękne słowa padły rok temu podczas X Kongresu Ryzyka Bankowego i były powtarzane do znudzenia przez wszystkie krajowe media.

Mamy prawo zapytać, cytując legendarnego trenera Kazimierza Górskiego:

Dlaczego jest tak dobrze, skoro jest tak źle?


Dokładnie tak jest w bankowości. Czyli co innego widzisz, co innego słyszysz. Powyższe jest przykładem, jaką farsą jest utrwalanie poglądu co do wolności słowa mediów. De facto mamy do czynienia – niemal w całym cywilizowanym świecie – z wolnością słowa wydawców mediów. Czyli to wydawca (np. danej gazety) decyduje o tym, co może się ukazać, a czego na pewno nie dopuści  do druku. W przypadku mediów wchodzących do tzw. mainstreamu (czyli najbardziej popularnych) mamy więc do czynienia z pełną cenzurą. A także z publikacjami sponsorowanymi przez zamożnych klientów (w tym właśnie przez banki), które udają teksty redakcyjne. Nie zawsze udolnie, ale to mogą ocenić tylko wybrani.

Cenzura ma się świetnie!


Jak pewnie niejeden Czytelnik moich tekstów domniemywa, raczej na pewno nie są one zamawiane i sponsorowane przez sektor finansowy. Co więcej, coraz częściej jestem „banowany”, poniżej przykład. Przed kilku laty popełniłem wraz z zaprzyjaźnionym dziennikarzem tygodnika, uchodzącego za opiniotwórczy, mocny tekst na temat patologicznej bankowości. Na dzień przed publikacją dostaję takiego maila, którego nadawcą był współtwórca tego tekstu:

„Panie Krzysztofie, Jakieś dziwne rzeczy zaczęły się dziać wokół tego tekstu. Piszę, ale nie mam gwarancji, że pójdzie.  Nie ode mnie to niestety zależy jak sam Pan wie. Bądźmy w kontakcie. Dam znać jak coś się wyjaśni.”

Następnego dnia się wyjaśniło: publikacja ta została zatrzymana. Na wieki wieków…

Frankowicze? A jest w ogóle jakiś problem?


A  jak to działa w drugą stronę?  Dziś przytoczę kilka przykładów pseudo dziennikarstwa, będącego efektem bankowego lobbingu. Zacznijmy od sprawy frankowiczów.  Dość mocno był niedawno temu eksploatowany przez media tekst pt. „Frankowy problem rozwiąże się sam?”, autorstwa Andrzeja Prajsnara (ekspert portalu rynekpierwotny.pl).  Skąd taki absurdalny tytuł? Otóż ekspert Andrzej P. wyciąga niezwykle optymistyczne wnioski z faktu, że w okresie 11 miesięcy tego roku zadłużenie frankowiczów  zmniejszyło się aż o 1,5 mld CHF. W tym tempie jeszcze 10 -, może 15 lat i prawie już tych felernych kredytów nie będzie. Czyli faktycznie – po problemie. W czym więc tkwi lobbystyczny trik? Otóż ze statystyk wypadają zobowiązania, które zostały wypowiedziane kredytobiorcom (bo ci nie byli w stanie ich spłacać), gdyż wtedy zostają one automatycznie przewalutowane na złotówki.  Czyli były franki (według bankowców), teraz jest zobowiązanie w PLN, a więc wypadło ze statystyk kredytów toksycznych.

Można? Można!


W ten sposób bardzo na rękę twórcom podobnych statystyk będzie szybki wzrost kursu franka np. do 10 zł.  Kto przetrzyma taki skok? Tylko najbogatsi!

I przy tym najgłupsi: prawdziwi znawcy tematu postulują do frankowiczów, aby wzięli sprawy w swoje ręce powiedzieli NIE bankowym oprawcom.

W tym miejscu oddajmy głos innemu dziennikarzowi, który wyraźnie żyje z bankowcami za Pan brat… Oto fragment tekstu pod takim oto tytułem:

„Frankowicze wytrzymają nawet 6-6,50 zł za franka”


Publikację tę popełnił Pan Marek Chądzyński – dziennikarz ekonomiczny Dziennika Gazeta Prawna. Zacytujmy fragment tej kompromitującej wypowiedzi:

„Frank szwajcarski musiałby się umocnić jeszcze o blisko 50 proc., żeby wypłacalność kredytobiorców walutowych była zagrożona, także tych najbogatszych. Absolutny próg bólu dla kursu franka to około 6-6,5 zł. To przybliżone wyliczenia uwzględniające wielkość dochodów frankowiczów i ich bieżące obciążenie ratą.”
..
Testowanie na żywym organizmie wytrzymałości człowieka, przypomina mi najpodlejszej sławy „eksperymenty medyczne” w obozach zagłady. Tam także nie zawsze „lekarze” bardzo się przejmowali, że dany „pacjent” okazał się słabeuszem i zszedł podczas ważnego dla medycyny testu.

Żeby nie było, że się czepiam tak poważnego pana redaktora tak poważnego dziennika, ledwie po jednej, niezbyt przemyślanej publikacji. Oto kolejna, z 17 kwietnia 2015 roku (przypomnę w dniu 14 kwietnia 2015 roku Trybunał Konstytucyjny uznał BTE jako niezgodne z Konstytucją). Znów już sam tytuł powala:

„Koniec BTE nie oznacza nic dobrego dla klientów”


Tu przypomnę, że BTE, czyli bankowy tytuł egzekucyjny ,był niechlubnym bohaterem 21. odcinka Poradnika dla Zadłużonych. Nazwałem to straszliwe narzędzie prawne największą hańbą naszego wymiaru sprawiedliwości.

Jakże odmienne zdanie ma w tej kwestii redaktor Gazety Prawnej? Oto jeden z fragmentów wymienionej publikacji autorstwa Marka Ch.:

„BTE był tanim sposobem na dochodzenie należności od kredytobiorcy, który przestawał spłacać dług. Teraz banki będą się musiały ustawić w kolejkę razem z innymi wierzycielami i dochodzić swoich praw tak samo jak oni.”

Ach, ci biedni bankowcy! Prawie się popłakałem czytając ten akapit…

Kto ma kasę, ten ma media!


I dlatego też, szanowny Czytelniku, treści, które znajdziesz w moim Poradniku, nie często goszczą w mediach. Poza samym faktem cenzury,o którym było wcześniej, pozostaje kwestia: kto miałby zdradzać tajemnice bankowej alkowy? Czytaj: przekrętów i barbarzyństwa sektora bankowego.

Zaczęliśmy od historycznego cytatu, zakończmy kolejnym. Poniższy akapit to ważna część listu z 1863 r. braci Rotschildów  do „przyjaciół z Nowego Jorku”:

„Tylko mniejszość potrafi zrozumieć zasady działania systemu finansowego. Owa  mniejszość to albo ludzie zainteresowani płynącymi zeń korzyściami, albo ludzie uzależnieni od jałmużny, którą system ów zapewnia. Ci ludzie nigdy się nam nie przeciwstawią.  Natomiast zdecydowana większość ludzi nie jest w stanie pojąć władzy, jaką daje kapitał wytworzony i pomnożony w tym systemie. Ludzie ci znoszą ucisk bez skargi i bez cienia świadomości, oraz bez żadnych podejrzeń wobec systemu, który tak bardzo szkodzi ich interesom”.

Frankowicze: czyja culpa?


Jak groźne jest w skutkach połączenie ogromnego kapitału (który nota bene… sami do banków grzecznie wpłacamy) z pompowaniem tych środków w media, oraz do „elit” rządzących – widzimy nie od dziś. Banki, pomimo faktu, że niektóre działania tych instytucji można nazwać pospolitym przestępstwem (patrz: kryzys finansowy w USA jako efekt przekrętów na wielką skalę chciwych bankierów) pozostają absolutnie bezkarni. Na dodatek, rozpowszechnianie wyłącznie pozytywnych przekazów na temat sektora bankowego ogłupia w stopniu znaczącym dużą część społeczeństwa. Przykład: sprawa „winy” frankowiczów, która podzieliła opinie Polaków. Przecież to nic innego, jak skutek działania lobby bankowego i robienia ludziom wody z mózgu, poprzez profesjonalnie przygotowane teksty propagandowe.

Wszak „kłamstwo powtórzone tysiąc razy, staje się prawdą”, jak mawiał inny klasyk, wybitny spec od propagandy – Joseph Goebbels. Doskonale znają tę maksymę bankowcy na całym świecie.

Krzysztof Oppenheim

Zachęcamy do zadawania pytań dotyczących: upadłości konsumenckiej, problemów z kredytami niby-frankowymi, nadmiernego zadłużenia oraz restrukturyzacji zobowiązań. Pytania prosimy kierować na adres: pytanie@krzysztofoppenheim.pl


Następny odcinek Poradnika – w kolejny czwartek, tj. 22 grudnia  br.

Zapraszamy do lektury!